do początku mapa serwisu kontakt  
Opowiadania terapeutyczne » "Zwykła Kobieta"

           W pewnym zwykłym mieście żyła sobie pewna, zwykła kobieta. Nie była ani niska, ani wysoka. Chuda ani gruba. Włosy miała nie za krótkie, nie za długie. Była całkiem zwykła. Kobieta ta, której imienia nie pamiętam, miała męża, dzieci, dom i pracę. Wiodła spokojne, zwykłe życie.

            Pewnej nocy miała sen. Śniła, że jedzie pociągiem. W przedziale siedziała sama, słyszała rytmiczny stukot kół i patrzyła przez okno. Pociąg sunął powoli swoim torem. Mijała piękną, kwiecistą łąkę, na której pasterz pilnował owiec, a jego pies szczekał radośnie. Widziała miasteczka, a w nich ludzi zajętych swoimi codziennymi sprawami, dzieci jedzące lody, parę pochłoniętą rozmową ze sobą, sąsiadów zawzięcie się kłócących. Mijała jeziora i góry, które zapierały dech w piersiach. Jednak gdy coś ją zaciekawiło, pociąg toczył się dalej po szynach, swym ukutym torem, w swoim tempie. Kobieta patrzyła przez okno, co chwilę pojawiał się nowy obraz, więc zapominała o poprzednim.

            Obudziła się z krzykiem. Przerażona siadła na łóżku, a zaniepokojony mąż spytał co jej się śniło. “Jechałam pociągiem i patrzyłam na piękne miejsca” – odpowiedziała. “To wspaniały sen” – powiedział mąż – "dlaczego więc krzyczałaś?”. “Nie wiem”.

            Od tej nocy sen nie dawał kobiecie spokoju. Zaczęła odczuwać pustkę, czegoś jej brakowało. Chodziła niespokojnie, a jej zwykłe życie straciło coś ze swojej zwyczajności. Zaczęły przychodzić jej do głowy obrazy i myśli, które zwykle nie przychodziły jej do głowy. Na przykład taka, że jest jak liść, który spadł do rzeki i płynie z jej nurtem.

            Jednego dnia mąż wrócił z pracy i zauważył zdziwiony, że nie zrobiła zakupów. Gdy zapytał co w związku z tym będzie na kolację wrzasnęła głośno: “Nie wiem co będzie! Byłam zajęta myśleniem o sensie życia!”. Tego wieczora zamówili kolację z pobliskiej knajpki i rozmawiali pół żartem pół serio o tym nietypowym dla niej wybuchu, a potem o śnie.

            Dni mijały, a kobieta zaczęła czuć mrowienie w dłoniach, które paliły się do tego, by coś zmienić. Czuła, że stoi w miejscu i nie może ruszyć naprzód. Chciała, ale coś ją paraliżowało. Marzyła, ale potem dopadała ją codzienność. Czuła czający się w sercu lęk, szarpały nią różne emocje. Jej życie nabrało nieznanych dotąd barw. Była sfrustrowana i wiedziała, że przechodzi kryzys, jednak w bólach rodziło się coś nowego. Zaczęła się zastanawiać jakie życie woli wieść: to zwyczajne, spokojne i dobrze znane, czy to którego nie zna, które zmusza ją do podejmowania ryzyka i budzi tyle różnych emocji.

            Mijały kolejne dni, a w kobiecie dojrzewała decyzja. Niezauważalnie przygotowywała się. Odnalazła w sercu swe zapomniane marzenia, pragnienia które odkładała na później oraz pomysły, które wydawały się jej dziecinne. Zaczęła rozumieć, że pragnienie zmiany to za mało, by ona zaszła. Uzmysłowiła sobie, że to co ją wyzwoli jest ona sama.

           Pewnego dnia ta zwykła kobieta, o której nie można już powiedzieć tak po prostu zwykła, zadecydowała. Postanowiła wysiąść z pociągu i poszukać własnej drogi. Rozejrzała się niepewnie, lęk mieszał się z entuzjazmem. Wzięła głęboki oddech i ruszyła powoli naprzód, nie wiedząc co ją czeka.